Like

poniedziałek, 31 grudnia 2012

podsumowanie

hej!
 
 
Chyba jak większość osób pod koniec roku rozmyśla nad wszystkim. Nad tym co się konkretnie
wydarzyło, stało w tym roku. Kto się nowy pojawił w ich życiu, kto odszedł. Kto zadał wiele
radości, powodu do uśmiechu, a także przez którego było nam źle, byliśmy smutni i 'wylaliśmy'
wiele łez. Jak u każdego było dużo chwil wywołujących łzy w oczach od śmiechu, od szczęścia,
jak i również te łzy z których było nam źle i cierpieliśmy. Jeśli chodzi o mnie.. Każdy miesiąc
przynosił mi powody do radości, jak i powody do smutku. Nie było idealnie, jednak miałam przy
sobie ludzi którym wiele zawdzięczam. Między innymi, że mam trudny charakter, więc chyba za to,
 że ze mną przetrwali przez to wszystko. Pomimo tego, że emocje czasami sięgały 'zenitu' i braku
pohamowania potrafili, a raczej i próbowali zrozumieć dlaczego tak jest. W tym roku również
mogłam coraz bardziej zająć się swoim zainteresowaniem. Rozwijać go bardziej niż wcześniej.
Nie chodzi tu o jedno jak się pewnie kilka osób domyśla, tylko o kilka. Poznałam w tym roku wielu
nowych ludzi, jak i też odnowiłam znajomości z osobami z którymi jakiś czas temu straciłam
kontakt. Cieszyłam się jak to się mówi 'z małych rzeczy'. Z każdego miłego uśmiechu skierowanego
w moją stronę jako podziękowanie za coś, mały gest jednak wiele znaczy. W lipcu, a konkretnie 13
cieszyłam się jak najbardziej ze swojej rodziny. Byłam bardzo zadowolona, że z takimi osobami
potrafię i porozmawiać i się dobrze wybawić pomimo różnicy wieku. Zakładałam ten dzień jako na
najgorsze, a było wspaniale, pamiętam jak wtedy powiedziałam sobie 'mam na prawdę cudowną
rodzinę której każdy może mi pozazdrościć'. Nadal gdy oglądam zdjęcia z tego dnia pamiętam 'jakby
to było wczoraj'. Chciałabym takie zdarzenie jeszcze raz powtórzyć, bo wiem już teraz, że by się
udało i byłabym z niego zadowolona. Nie zapomnę gdy było dość po północy, i sporo osób poszło
na tkz. 'tarzana' i z niego 'zjeżdżało' haha. Wtedy już nie przejmowali się swoimi zakurzonymi
butami, gdyż to był mały szczegół. :) Pierwszy wyjazd na kolonie za granicę, a między innymi do
Grecji. Chyba każdy dzień z tego wyjazdu mogę opisać z pamięci. To jak w drodze czytanie
horoskopu, odszukiwanie 'kto komu jest przeznaczony'. Następnie po 33 godzinach jazdy w końcu
dotarcie na miejsce. Zapamiętam zawsze śpiewy Kamila, żarty w autobusie, sprawa rozwodowa
między K, a A, w tym A była nieobecna, haha. To jak wiele osób próbowało naśladować K gdy
mówił 'Aaalliiiiiicjaaaaa', jednak nikomu nie udało się powtórzyć tak samo, haha. Po każdym z tych
zdań mogę się śmiać i zarazem cieszyć się, że tak wspaniale spędziłam te wakacje. Uwzględnię
również nasze wypady z dziewczynami nad zalew, nocki z N u mnie i wiele innych. Jednak przyszedł
i czas do szkoły jak u każdego. Ponowne spotkanie z klasą. Z każdym dniem coraz bardziej jesteśmy
zgrani i to mnie cieszy, choć każdy ma zupełnie inny charakter i upodobania. W końcu zostało nam
jeszcze półtora roku, zapewne szybko zleci, jak poprzednim klasom. Jednak cały rok był pełen
różnych dziwnych, głupich, smutnych jak i wspaniałych zdarzeń które na pewno będę wspominała,
jak z poprzedniego roku. Są chwile które chcę wymazać z pamięci gdyż nie chcę by przypominały mi
o danej osobie, czy zdarzeniu, jest i tak :> Postanowień takowych nie mam. Pewnie jak każdy by
zrzucić parę kilo, lepiej się uczyć, więcej czasu spędzać ze znajomymi, cieszyć się po prostu życiem,
gdyż jak zawsze Jullieu nie dożyje jutra, wszystkiego co najlepsze w 2013 życzę wszystkim! ♥♥♥
 




 
 
 





 
 


1 komentarz:

  1. mordeczko, tobie również wszystkiego co najlepsze <3

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuję do pisania i sprawia, że mam uśmiech na twarzy :)
Każdego odwiedzam rewanżując się również komentarzem.