Like

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Fokarium? Wolontariat? OK!



Zacznę od tego, że ktoś kto ma mnie dodaną na snapchat'cie mógł miesiąc temu zauważyć dzień w dzień snapy z
 Fokarium oraz oczywiście Helu. Powodem tego było to, że wybrałam się tam do pracy, a określając to jeszcze bardziej
 - na wolontariat. Jest część ludźmi w moim wieku która kompletnie nie podjęłaby się takiej formy spędzenia 2 tygodni
wakacji, jednak nie wiem czy mi się uda jednak mogę spróbować przekonać was ŻE WARTO! Zacznę od tego
  SKĄD DOWIEDZIAŁAM SIĘ O WOLONTARIACIE
Właściwie... jak komuś o tym mówię to zaczynam się śmiać, bo właściwie kiedyś jedna z moich cioć napomknęła, że jej znajomych
 córka bądź córki były na wolontariacie. I po pierwsze powiedziała to z dwa lata temu i nic poza tym. Nie proponowała mi, ni nic. 
Z racji, że w Helu bywam od wielu lat co roku, i Fokarium jest przeze mnie odwiedzane zawsze jak jestem, w marcu tego roku 
pomyślałam sobie - SPRÓBUJĘ! :)
CO I JAK MUSIAŁAM ZROBIĆ, ABY WYSŁAĆ ZGŁOSZENIE
Zajęcie się papierami zajęło mi jakiś czas. Brak czasu, czasami zapominałam, a koniec końców było to wydrukowanie zaledwie 
3 kartek i uzupełnienie.Niby prosta sprawa i łatwa do zrobienia. Jednak gdy w końcu znalazłam czas i pamiętałam żeby to
 zrobić, uzupełnienie tych kartek zajęło mi również kilka dni. Zastanawiałam się nad tym co mogłabym tam napisać. Oczywiście 
musiałam tam napisać parę słów o sobie, co lubię robić,  jakie jest moje hobby, jaki 'idzie' moja nauka  języków  i takiego
 typu pytania. Po raz kolejny powtarzam - prosta sprawa, niby. Ja, osoba o niskiej samoocenie i po prostu nie lubiąca za bardzo
 pisać o sobie, co wiążę się z niską samooceną, było mi trudno. Na szczęście  w tym  mogła pomóc mi moja mama :) 
Dodatkowo potrzebne były referencje, na stronie było wypisane od kogo, wychowawca, nauczyciel, wykładowca, itp. Można
 również wysłać kilka referencji, oczywiście od różnych osób :D Wysyłasz i po prostu.. czekasz. Ja wiedząc, że wyniki będą
za jakiś czas przez pierwsze dwa dni po wysłaniu rozmyślałam, czy się dostanę, czy nie, a później.. po prostu zapomniałam
 o tym, bo po co miałam się zadręczać myślami? :)
WYNIKI
Wyniki rekrutacji miały być w maju. Spojrzałam na stronę, na terminy które zaznaczyłam (wybrałam kilka - większa szansa na
dostanie się) i przejrzałam wszystkie, niestety nie dostałam się. Pomyślałam, że trudno, przecież tylko próbowałam, a 
nie zawsze się wygrywa. Pogodziłam się z tym, szukałam innego wolontariatu, jednak nic ciekawego udało mi się znaleźć.
Oczywiście były wolontariaty, ale tak samo jak do Fokarium, rekrutacja trwała wcześniej. "Machnęłam ręką".
Jednak.. zadzwonił telefon, niestety wybrał takie momenty kiedy odebranie było niemożliwością! :( Raz sesja, po czym 
po prostu zapomniałam, że ktoś dzwonił. A później jak miałam sprawdzian z chemii. Jednak koniec końców o wszystkim
poinformował mnie tata. Akurat wracałam na stancję, więc byłam bardzo zadowolona! :) Po kilku minutach dostałam
telefon z informacją od Pani, że dostałam się, po czym oczywiście informację, że trudno się do mnie dodzwonić XD 
Krótka rozmowa oraz to, że dostanę wiadomość na temat wolontariatu tydzień przed wyjazdem. Tak też się stało. :)
PRZYGOTOWANIA DO WYJAZDU
Jak każda kobieta nie wiedziałam co ze sobą zabrać. Dodatkowo problemem była pogoda w Polsce. Jak od trzech lat
wyjeżdżałam gdzieś w 'ciepłe kraje' wiedziałam co ze sobą zabrać, zero długich spodni, jak coś ciepłego to jedna
bluza i na podróż, bo czasami w autobusach klimatyzowanych było wręcz zimno! Ale już odbiegłam od tematu, haha.
Akurat wtedy nie wiedziałam, co ze sobą zabrać najbardziej, byłam w kompletnej rozsypce. Na obozie w Polsce
ostatni raz byłam 5 lat temu i pewnie tak długo się nie zastanawiałam, haha. Tu, biorąc metrową walizkę zabrałam
dosłownie wszystko. Zaczynając od bielizny, a kończąc po suszarce i rolkach (tak, wzięłam rolki!) Oczywiście wzięłam,
 jak dostałam wiadomość w mailu - kalosze, spodenki, leginsy, bluzy, koszulki. Problemem było to, że nastawiłam się na 
ładną pogodę i większość mojej walizki była zapełniona koszulkami, spodenkami i sukienkami, ale! Nie zapomniałam
o cieplejszych rzeczach, podkreślam! :) Ale kończąc o ciuchach, przejdę do kolejnego tematu.
POCZĄTEK TURNUSU
Na szczęście miałam bezpośredni autobus z Mławy, więc nie musiałam się ani przesiadać ani dodatkowo czekać
na przesiadkę, jedno łączy się z drugim haha. Po dotarciu na miejsce z moimi tabołami, ja jak to ja w jedną torbę się nie
zapakuję. Walizka, torba ze wszystkim i pierdołami, z żarciem (zjedzone 2 kanapki i kilka ciastek na całą torbę, brawo)
i z aparatem. Plusem bylo to, że nie musiałam iść daleko, dosłownie 80 może 100 metrów więc nie było aż tak źle.
Na początku musiałam się zameldować, normalka. Kilka osób w tym ja musieliśmy zamieszkać w budynku.. hm..
administracyjnym? Chyba tak to mogę nazwać, bo było tam 'główne centrum dowodzenia', laboratoria więc 
raczej mogę tak to nazwać :) Oczywiście spaliśmy w normalnych łóżkach piętrowych (pomijając, że nie było drabinek
to i tak było ciekawie z wchodzeniem na krzesełko i wskakiwanie :D) i mieliśmy łazienkę, także wszystko było OK. :)
Ale nasze miejsce do spania było następnego dnia w domku, tak było pierwszego dnia, bo poprzedni turnus musiał się
wyprowadzić. 
TURNUS
Nie będę opisywać jak wyglądał domek, kuchnia, czy toalety, bo to bezsensu. Praca była od 8/10:30 do 18/21, różnie, 
zależy od grafiku jaki miała w danym dniu osoba. Wczesne wstawanie o 7 było męczące z początku, ale później dało
się przyzwyczaić. Wolontariusze w fokarium byli od utrzymania porządku jako czystości oraz porządku wśród
ludzi (tak, wśród ludzi) w Fokarium. Ludzie czasami zadawali różne pytania "Czy tu są delifiny? Gdzie są delfiny?"
"Czy można sobie popływać z fokami? (NIE) To jakie tu są niby atrakcje?". I tym podobne. W skrócie mówiąc -
to trzeba przeżyć żeby zrozumieć wszystkie żarciki o foczkach i akcentowanie pytań głupich turystów. Tak, głupich!
Wolontariusze brali udział również w pokazach - ta osoba która miała w tym czasie 'karmienie' czyli przygotowywała śledziki
dla foczek. Właściwie wszystko 'po krótce' nie będę opisywać każdej funkcji - jeśli kogoś to zainteresuje, może
śmiało do mnie napisać :) 
Poza pracą poznałam wspaniałych ludzi, byliśmy zgrani, więc po pracy chodziliśmy na
plażę. Okazało się dla mnie, że kąpanie się w Morzu czy w Zatoce jest czymś zajebistym. Często spędzałam kiedyś czas
nad wodą wieczorami, ale nigdy nie przyszło mi do głowy żeby kąpać się o 23. Także.. to tyle mniej więcej z moich
wrażeń! :) A teraz zapraszam was na dłuuuuuugą fotorelację! :)