Like

środa, 26 lipca 2017

Cała prawda o Olsztynie

Od dłuższego czasu ponownie siadam za biurkiem przed komputerem i piszę coś tutaj. Domyślam się, że
mało kto w ogóle tutaj zaglądał odkąd moje posty dość rzadko zaczęły się tutaj pojawiać. Odsunęłam się od
sfery blogowej głównie przez szkołę, inne zajęcia i ten brak motywacji "co ja mogłabym tutaj napisać".
Ale chyba żeby zacząć coś zupełnie od nowa trzeba zakończyć pewien rozdział wyjaśnieniami. Więc jaki rozdział
się dla mnie zakończył? Otóż szkoła średnia. Pamiętam, jak kończyłam gimnazjum, moje dawne przemyślenia,
możecie przeczytać tutaj. Czytając teraz ten dawny post pamiętam swoje obawy, pamiętam swoje lęki, zmartwienia
oraz to, że sama dokładnie nie wiedziałam co mnie czeka przez najbliższe miesiące oraz 3 lata. Taka prawda,
nikt tego nie wiedział, nikt nie mógł powiedzieć jak długo potrwa moje zaklimatyzowanie się w nowym miejscu
tak jak i radzenie sobie w wielu sytuacjach. Ale.... zacznijmy od początku. 
Wybrałam szkołę średnią w Olsztynie, w mieście znajdującym się od mojej miejscowości o niemal 90 km.
Dlaczego tak? Otóż z takimi pytaniami spotykałam się bardzo często "Dlaczego Olsztyn? Dlaczego akurat tam?
Bliżej szkoły nie było?". Przez dużą częstotliwość zadawania takiego typu pytań już później odpowiadałam bez
stresu, a wręcz przeciwnie śmiejąc się "tak, nie było szkoły bliżej". Ale moja odpowiedź brzmiała "bo tak chciałam". 
Z tego miejsca bardzo dziękuję rodzicom za te zaufanie i po prostu za wszystko, w wieku 16 lat byłam sama,
kompletnie sama bez rodziców w większym mieście. Oczywiście nie czuję się jedyną osobą która tak miała.
Wiem o tym, że wiele osób mieszkało w internatach albo też na stancjach aby uczyć się w szkole w większym mieście.
Czułam, że bylam na to gotowa, ale przecież nie wiedziałam co mnie spotka, jakie problemy życia codziennego,
życia w samotności w tak młodym wieku przyniesie mi świat.. Nic nie mogłam przewidzieć. Ale to wszystko
co mnie spotkało czuję, że umocniło mój charakter. Dość szybko poznałam ten świat kiedy większość spraw, rzeczy
muszę ogarnąć ja sama, bez pomocy rodziców, bo ich po prostu obok nie było. Nie miał mnie kto zawieść,
odwieść gdzie tylko chciałam, dlatego musiałam sama nauczyć się radzić w takich sytuacjach. Może dlatego
aktualnie bardzo dobrze znam Olsztyn i mniej więcej wiem jak dojechać do większości miejsc. Może to
dla większości z was nie być żaden wyczyn, ale dla mnie jest. Dałam radę, sama, jak i z pomocą moich
przyjaciół. Ale o nich później... :)
Moja historia związana z Olsztynem zaczyna się od tego, że nie dostałam się ani do bursy ani przede wszystkim
do wymarzonej dla mnie szkoły. I od tamtego czasu zaczął się stres, obawy i pytania "co dalej?". Otóż miejscem
mojego pobytu nie była bursa ze względu na papierologię którą tam się wypełnia, po prostu nie spełniałam wymagań.
Moim miejscem była stancja, przez pierwszy rok wynajmowałam pokój mieszkając u pewnego starszego małżeństwa.
Pokój malutki w którym miałam dosłownie wszystko (oczywiście prócz toalety XD), dobra lokalizacja,
niedaleko do przystanku i sklepów, czego chcieć więcej? Wiem, jak teraz część ludzi wybierających się na studia
obawia się mieszkania z nieznajomymi, czy z ludźmi uczącymi się, a tym bardziej raczej nie chcieliby
mieszkać jak ja w pierwszym roku. To prawda, to było trudne. Choć w większości razem z ludźmi z którymi
mieszkałam rzadko "wchodziliśmy sobie w drogę". Także, pomieszkiwałam sobie tam, wracając co weekend do domu.
Z tego co pamiętam, dwa razy zostałam tylko na weekend z czego również wyszły komplikacje. Tak jest,
jesteś młody, mieszkasz u ludzi którzy mogą mieć pretensje do Ciebie o wszystko myśląc, że mogą mieć
nad Tobą pełną kontrolę i zarzucać Ci czegoś, czego nie zrobiłaś. Miałam taką sytuację, jednak została ona
jak najszybciej wyjaśniona pozytywnie po mojej stronie. Ale tych nerwów jakie wtedy miałam.. to przeżyłam.
Co się stało ze mną jak nie dostałam się do mojej wymarzonej szkoły? Kilka podań, 'latania' i spotkania na rozmowach
aby tylko osiągnąć to i być tam gdzie się chce być - wygrana. Byłam tam gdzie chciałam być i wyboru szkoły
za nic w świecie nie żałuję. Mogę mieć pretensje o kilka aspektów związanym z nauczaniem czy innymi sprawami,
ale - nie ma szkoły idealnej dla każdego. Ja bardzo się cieszę, ze swojego wyboru, od pierwszego dnia
czułam to. Doszłam do nowej klasy co prawda po dwóch tygodniach, kiedy większość osób już była ze sobą
poznana, nawiązywały się nowe przyjaźnie i nie wiedziałam, czy uda mi się nawiązać po prostu jakąś znajomość.
Ale... od pierwszego dnia również moje wątpliwości poszły w zapomnienie.

Olsztyn to przede wszystkim ludzie. Ludzie których poznajesz, spędzasz czas, dzielisz się swoimi zmartwieniami,
smutkami ale też podzielasz swoją radość i szczęście i to wszystko z wzajemnością! Przyjaźnie i bardzo dobre
koleżeństwa nawiązałam, nawet nie wiedziałam, że poznam aż tylu serdecznych mi ludzi..
Wszystko zaczęło się już pierwszego dnia. Nie wiesz czy to będzie przyjaźń, czy tylko chwilowe koleżeństwo.
Zupełnie jak w przedszkolu albo w podstawówce. Tej chwili nie zapomnę chyba do końca życia, bo była
zabawna ale też urocza. "Weź kawałek czekolady, bo jak nie... to się obrażę!" do dziś miło wspominam tą
chwilę. Ten "szantaż emocjonalny" który zapoczątkował przyjaźń, która wiele przeżyła i bardzo dużo dla mnie
znaczy po dziś dzień. Ciepła osoba, która jak z amerykańskich filmów potrafila do mnie przyjechać ze
słodyczami i pudełkiem lodów i wysluchiwać moich smutków. Która zabierała mnie wszędzie ze
sobą i robiła najlepsze suprajsy na  świecie, które ciągle wywołują u mnie uśmiech na twarzy jak tylko
o nich pomyślę. Ona wraz ze wspaniałym kierowcą i kilkoma innymi, świetnymi osobami mogliby mnie zawieść
na konieć świata... albo i jeszcze dalej! <3 Pamiętam, jak moja chrzestna mówiła mi przez telefon "przyjaźnie z liceum będą na
całe życie", czy tak będzie z każdą moją znajomością z liceum, albo chociaż z większością? Wiem, że to
tylko i wyłącznie czas pokaże.
Przyjaźnie to też splot przypadków, jedna impreza, sytuacja, pewien temat rozmowy, to, że usiądziesz w
tym jednym danym miejscu a nie w innym i tak to się dalej potoczy. I tak się właśnie stało, moje kochane
ćwiartki to o was! Z nami było tak z przypadku, w pierwszej klasie kto by pomyślał nawet o tym, że coś mogłoby
nas łączyć więcej niż tylko koleżeństwo w klasie, kto by pomyślał, że aż tak dobrze możemy się zgrać i
nawzajem dopełniać? Wspólnie z ćwiartkami podbijałyśmy świat, haha. Osoba, która dzwoniła do mnie tylko
po to żeby zapytać co robię i jak się czuję, która dzwoniła za każdym razem kiedy coś się działo i obiecała,
że może rozwalić czyiś dom swoim autem, to ta dziewczyna, nasz pirat drogowy, posiadający mnóstwo
umiejętności i mający najbardziej przypałowe pomysły z nas wszystkich. Jest i też osoba, której akcent i
odzywki jakie zapoczątkowała, a później każdy to powtarzał zapamiętam na długo. Która pomimo mało
wiary w siebie i w swoje możliwości, ma wielkie serce i siły w sobie jaką może pozazdrościć jej każdy.
Jest i też kolejna moja ćwiartka która potrafi przyjechać specjalnie dla mnie 50 km, żeby tylko otrzeć moje
łzy i pouczyć się do matury, z którą nawet poza granicami Olsztyna przypały były odgrywane i mimo tej
twardej kobiety jaką jest, jest też wrażliwa i ma ciepłe serce. Ćwiartki to my, 4 dziewczyny tworzące pewną
całość, które nieważne ile się nie widziały, ile by nie rozmawiały i ile by nie przeżyły.. są razem. Tak było i nadal jest
i niech trwa jak najdłużej!
Po ćwiartkach mogę powiedzieć coś również o innych którzy są w moim sercu. To Ty, moja Lana del Ray,
od początku szkoły tak zostala zapisana w moim telefonie i tak jest. Szoping kłin, która najlepiej zna mój gust
i najlepiej mi we wszystkim doradzi. Nie jeden koncert za nami, dwa marzenia spełnione wspólnie i jeszcze
tyle w planach aby wspólnie osiągnąć swoje marzenia! Najlepsze tosty w Olsztynie, są u tej pani! Mała, drobna
osóbka, ale o potężnej determinacji jaką nie raz udowodniła i za to ją podziwiam.
Jest tu także moja początkowo
sąsiadka z ławki z angielskiego, ale to by było za smutne jakby miało się na tym zakończyć, prawda? :D
Najlepszy pracownik miesiąca, gdziekolwiek się nie zatrudniła, zawsze będziemy pamiętać Twoją pierwszą
pracę :D Tancerka, która pomimo tego, że dopiero w drugiej klasie liceum zaczęła swoją przygodę z tańcem, wymiata.
I uwierzcie mi, oczy mi się świeciły z dumy widząc swoją przyjaciółkę na pokazie tańca! Rzadkie obiady
piątkowe jak i sprawdzanie Twojej wtorkowej obecności na zajęciach to tylko z Tobą.
Moją kolejną osobą jest pewien głodomor, który jak tylko coś jadł, wiedział co powiem.. "3 godziny później", haha!
Osoba która śmiechem zaraża każdego i taka która porafi szczerze śmiać się ze swoich przypałów i pozwala na to
innym, jakie by one nie były :D Osoba od spraw niemożliwych :D
W Olsztynie też poznałam drugiego wielkiego żarłoka, który często chciał coś do "pociumkania" :D
Była jeszcze jedna z osób która wszędzie, gdziekolwiek byśmy się nie widziały, witała mnie uśmiechem
i swoją latynoską urodą! Najwcześniej była w szkole, prawo jazdy bmw to tylko jej specjalnośc, a teraz
moze śmigać czerwoną kometą :D
Kolejną osobą jest przemiły osobnik o wielkiej pasji która jest jak najbardziej uniwersalna. Nie poznałam nigdy
wcześniej aż takiej osoby która by aż tak dosłownie wszystko wiedziała o swojej pasji, a przecież
siatkówka to temat rzeka, prawda? Świetny tancerz z którym bez kawałków Beyonce nie ma imprezy!
Ludzi których cenię, z którymi miałam dużo wspólnego i których bardzo mile wspominam jest bardzo
bardzo dużo. Dwie pary nasze klasowe, tak właściwie prawie klasowe :) Wielka artystka której od początku
kibicuję jak najlepiej i której bardzo gratuluję sukcesu jaki osiągnęła. Chłopak, głównie znany od świetnego
głosu, ale przede wszystkich ze swoich ogromnych zdolności. Kolejna bardzo urocza para, to Ci, którzy
odkąd prawie co ich poznałam stali się parą, mam z nimi wiele miłych wspomnień; nie jedna impreza,
okienko i żarciki kosmonauciki o kraciastych spodniach, hehe XD
Kolejna osoba to ta z którą obie wiemy, żeby w życiu popełniać jak najmniej blondów! <3
Osoba z którą co prawda tylko raz wyszłam na rolki po Oln, która jest największym sportowym świrem
jakiego znam!
Jest też mój największy olsztyński fan tego właśnie bloga, którego pozdrawiam!
I Ty, G. Ciebie będę pamiętać za godziny niekończących się rozmów które będę miło wspominać.



Tych o których napisałam tutaj garstkę oraz tych których poznałam przez całe te 3 lata będę
 wspominać najmilej.
Każdy gest, rozmowa, uśmiech, za wszystko dziękuję tym osobom które poznałam. Chwilowe,
krótkie znajomości,
czy też te z którymi po dziś dzień mam kontakt. Od wszystkich po 'trochu' czegoś się nauczyłam i
dziękuję za to, że mogłam Was wszystkich poznać.
Bałam się tego kroku, tego gdzie będę, kogo poznam.  Ale wiem, że to była najlepsza decyzja w
moim życiu. A co dalej? Życie i czas pokaże gdzie dalej podzieje się Jullieu.



Trzymajcie się!

saluuuuuuuuuuuuut




edit:post powstawał ponad miesiąc, albo i jeszcze więcej XD